Fajną usłyszałem myśl, o matce i dziecku, nic specjalnie odkrywczego, ale tutaj pasuje.
Otóż kiedy matka kocha swoje dziecko najbardziej? No pewnie, że zawsze w każdej chwili itd. Na początku jednak najintensywniej, najwylewniej, i w ogóle na początku jest naj, naj, naj.
Paradoksalnie właśnie wtedy kiedy nie może się z dzieckiem porozumieć, kiedy dziecko nic nie potrafi, albo nawet jak coś potrafi to do niczego się ta umiejętność nie przydaje.
Najlepsze są takie małe dzieciaczki, mówią czasem - małe dzieci mały kłopot - zrobi kupę o konsystencji musztardy, zwymiotuje poranną kaszkę, śpi, a my, no ja przynajmniej tak miałem, patrzyłem na śpiącego malucha, bezbronnego, takie małe 60 czy 70 centymetrowe nic, wtedy czułem moc, wydaje się, a może i tak jest, że miłość wtedy jest prawie namacalna.
W takim klimacie wysłuchałem dzisiaj ojca Adama Szustaka o byciu ubogim, jak to u o. Adama same dobre wiadomości.
P.S. Langusta na Palmie rządzi !!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz