Porwałem się razem z Madzią na "Incepcję" Nolana na DVD, kapitalne widowisko, świetna muzyka, oryginalny pomysł, obsada i tak dalej - to wszystko przeczytałem wcześniej w recenzjach, plusów tyle, że nie wypada przegapić, o minusach niewiele. Film wymaga od widza zaangażowania, aktywnego oglądania, konstrukcja szkatułkowa, historia w historii, nie toleruje kinowego lenistwa, a jeśli już się zdarzy, to cóż, można sobie przewinąć.
Kiedy już opadły emocje po projekcji, to co mi pozostało to pytanie o nasze miejsce, o nasze tu i teraz, pewnie dlatego, że teraźniejszość jest dla mnie najważniejsza w ogóle. Okazuje się, że tak naprawdę tęsknimy za zwykłym, tzw. normalnym życiem, w którym odgrywamy nasze role bez pretensji, ale z wiarą w drugiego człowieka. Reżyser opowiedział historię ludzi realizujących swoje marzenia, ale raczej nieszczęśliwych, co ciekawe, nawet sukces, w rozmaitych dziedzinach, nie przynosił spokoju, nie cieszył. Wykreowanie, dzięki własnym umiejętnością, najlepszego ze światów i życie w nim z ukochaną osobą, ba, wspólne starzenie się, okazywało się niewystarczające. Ciągle czegoś brakowało.
Już lepiej pozostać dzieckiem. Często wydaje mi się, że tak wiele im potrzeba, tyle powinniśmy dla nich zrobić, porządnie wyedukować, zabezpieczyć finansowo, dbać o zdrowie, chronić przed złem...
Faktycznie wystarczy zaszczepić w ich umyśle odpowiedź na pytanie - Jesteś?
Tak, jestem.
O wszystkim, co w tym momencie jest dla mnie ważne i co chciałbym powiedzieć swoim dzieciom, a czego nie mówię, dlatego że ...
niedziela, 30 stycznia 2011
wtorek, 25 stycznia 2011
Tylko jedna.
Echo naszego niedzielnego pobytu w Bobolandii usłyszeliśmy dzisiaj w telefonie. Precyzując, to usłyszała Madzia.
Zachwycając się pobytem na krytym placy zabaw, zapomniałem opisać mało istotny, wtedy, szczegół. Otóż dosłownie kilka chwil po wejściu na salę, zaczepiła nas niezwykle miła, młoda osoba, która zaproponowała udział w castingu twarzy. Zależało jej na zrobieniu zdjęcia Adasiowi. Na przygotowanej wczesniej, odpowiednio oświetlonej przestrzeni pan fotorgaf strzelił fotkę, wymieniliśmy się telefonami. Poproszono, żeby zatelefonować w poniedziałek i dowiedzieć się, czy Pierwszy jest fotogeniczny( litości, pomyślałem, a które dziecko nie jest?). W poniedziałek dalismy spokój, bez kontaktu, we wtorek zadzwonili już sami. Mamy umówić się z organizatorem castingu na spotkanie w celu nawiązania współpracy.
Oczywiście różne myśli w związku z opisaną sytuacją przyszły mi do głowy, refleksje zupełnie skrajne.
Euforyczne - to początek medialnej kariery naszego synka.
Ulubione czarnowidztwo - a może to jacyś kidnaperzy?
Jest jednak coś, co chciałbym pozostawić i utrwalić, bez względu na to jak zakończy się ta historia.
Jedna twarz, wierzę, że na więcej nie może sobie pozwolić.
Zachwycając się pobytem na krytym placy zabaw, zapomniałem opisać mało istotny, wtedy, szczegół. Otóż dosłownie kilka chwil po wejściu na salę, zaczepiła nas niezwykle miła, młoda osoba, która zaproponowała udział w castingu twarzy. Zależało jej na zrobieniu zdjęcia Adasiowi. Na przygotowanej wczesniej, odpowiednio oświetlonej przestrzeni pan fotorgaf strzelił fotkę, wymieniliśmy się telefonami. Poproszono, żeby zatelefonować w poniedziałek i dowiedzieć się, czy Pierwszy jest fotogeniczny( litości, pomyślałem, a które dziecko nie jest?). W poniedziałek dalismy spokój, bez kontaktu, we wtorek zadzwonili już sami. Mamy umówić się z organizatorem castingu na spotkanie w celu nawiązania współpracy.
Oczywiście różne myśli w związku z opisaną sytuacją przyszły mi do głowy, refleksje zupełnie skrajne.
Euforyczne - to początek medialnej kariery naszego synka.
Ulubione czarnowidztwo - a może to jacyś kidnaperzy?
Jest jednak coś, co chciałbym pozostawić i utrwalić, bez względu na to jak zakończy się ta historia.
Jedna twarz, wierzę, że na więcej nie może sobie pozwolić.
niedziela, 23 stycznia 2011
Bobolandia
Zimowe styczniowe niedzielne popołudnia wcale nie muszą być nudne.
Zima, ale śniegu brak, więc wyjście na sanki z dzieciakami odpada.
Styczeń,wieje i pada marznący deszcz, zatem ze spaceru nici.
Niedziela, niby wolne, zapowiada się pasjonujący blok telewizji familijnej.
Popołudnie, sjesta po obiedzie okraszona nieustającą kłótnią siostrzyczek.
Nie ma mowy,nie odpoczniemy.
Na szczeście jest Bobolandia!
Całkiem niedaleko od nas, prawie po sąsiedzku. Olbrzymi plac zabaw po dachem. Dmuchane zamki, zjeżdzalnie, labirynty, hulajnogi, balony, jednym słowem - dobra zabawa, ok to dwa słowa.
Adaś pierwszy raz spotkał się z taką ilością atrakcji, ludzi( bo naprawdę było ich dużo) i otrzymał całkiem sporo pozytywnej energii. Choć obiektywnie muszę przyznać, że początkowo cały obiekt nieco przytłacza, zwłaszcza, że mieści się w zaadaptowanych halach fabrycznych, do sufitu z 10 metrów. Co ciekawe Pierwszy nie wydawał się zagubiony, raczej ciekawy i ostrożny, nie okazywał strachu, taki mały odkrywca. Pójdziemy tą drogą :)
Zima, ale śniegu brak, więc wyjście na sanki z dzieciakami odpada.
Styczeń,wieje i pada marznący deszcz, zatem ze spaceru nici.
Niedziela, niby wolne, zapowiada się pasjonujący blok telewizji familijnej.
Popołudnie, sjesta po obiedzie okraszona nieustającą kłótnią siostrzyczek.
Nie ma mowy,nie odpoczniemy.
Na szczeście jest Bobolandia!
Całkiem niedaleko od nas, prawie po sąsiedzku. Olbrzymi plac zabaw po dachem. Dmuchane zamki, zjeżdzalnie, labirynty, hulajnogi, balony, jednym słowem - dobra zabawa, ok to dwa słowa.
Adaś pierwszy raz spotkał się z taką ilością atrakcji, ludzi( bo naprawdę było ich dużo) i otrzymał całkiem sporo pozytywnej energii. Choć obiektywnie muszę przyznać, że początkowo cały obiekt nieco przytłacza, zwłaszcza, że mieści się w zaadaptowanych halach fabrycznych, do sufitu z 10 metrów. Co ciekawe Pierwszy nie wydawał się zagubiony, raczej ciekawy i ostrożny, nie okazywał strachu, taki mały odkrywca. Pójdziemy tą drogą :)
piątek, 7 stycznia 2011
Nie bój się !
Z listy przebojów Adasia, z pierwszego notowania, zdecydowanie miejsce pierwsze, uspokaja nie tylko Pierwszego...
wtorek, 4 stycznia 2011
Dezyderata
Okres świąteczny i końcówka roku związana jest zwykle z postanowieniami, prezentami i życzeniami. Te ostatnie często( choć nie zawsze) przekazujemy niejako automatycznie, choć przecież szczerze, jak się domyślam.
Zdarzają się jednak w tym nadmiarze wyświechtanych formułek i takie, które są uniwersalne i wyjątkowe. Zupełnie niepotrzebnie zwiększa się ich efekt osłaniając mgłą tajemnicy, najlepiej, żeby przypisane były nieznanemu autorowi i przypadkowo odkryte w niezwykłym miejscu.
Taką właśnie legendą obrosła Dezyderata.
Prezentowano ją jako utwór napisany w 1692 roku, odnaleziony w kościele w Baltimore, twórca, ajakże, anonimowy i tak dobry PR skutecznie reklamował powszechnie dziś znany tekst.
Faktycznie były to życzenia świąteczne, które w 1933 Max Ehrmann dedykował swoim przyjaciołom, w 1950 roku trafiły do gazetki parafialnej i wydane zostały przez pastora anglikańskiego Starego Kościoła pod wezwaniem Św. Pawła w Baltimore (Old St. Paul Church). Dopiero tą drogą Dezyderata dostała się do kultury masowej.
I dalej korzystając z uprzejmości portalu wikipedia.org - pogłoska na temat anonimowego autora i błędna data powstania utworu – 1692 – pochodzą stąd, że pierwsza strona owej gazetki, na której znajdował się tekst "dezyderaty", miała stopkę z informacją: "Stary kościół św. Pawła" i datą 1692 (w rzeczywistości to data powstania parafii i budowy pierwszego już nieistniejącego kościoła). Wskutek częstego kopiowania jedynie tej strony, informacja zaczęła być błędnie odczytywana."
Pomimo upływu lat tekst jest bardzo aktualny, inspiruje artystów, odgrywa ważną rolę w terapiach min. AA, bywa przyczynkiem do tworzenia serwisów kulturalnych.
Ale ja wolę odczytać to jako życzenia poprostu, życzenia na całe życie, od mnie dla moich dzieciaków...
Max mówi i ja to lubię.
Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.
Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa, masz prawo być tutaj i czy jest to dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.
Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.
Zdarzają się jednak w tym nadmiarze wyświechtanych formułek i takie, które są uniwersalne i wyjątkowe. Zupełnie niepotrzebnie zwiększa się ich efekt osłaniając mgłą tajemnicy, najlepiej, żeby przypisane były nieznanemu autorowi i przypadkowo odkryte w niezwykłym miejscu.
Taką właśnie legendą obrosła Dezyderata.
Prezentowano ją jako utwór napisany w 1692 roku, odnaleziony w kościele w Baltimore, twórca, ajakże, anonimowy i tak dobry PR skutecznie reklamował powszechnie dziś znany tekst.
Faktycznie były to życzenia świąteczne, które w 1933 Max Ehrmann dedykował swoim przyjaciołom, w 1950 roku trafiły do gazetki parafialnej i wydane zostały przez pastora anglikańskiego Starego Kościoła pod wezwaniem Św. Pawła w Baltimore (Old St. Paul Church). Dopiero tą drogą Dezyderata dostała się do kultury masowej.
I dalej korzystając z uprzejmości portalu wikipedia.org - pogłoska na temat anonimowego autora i błędna data powstania utworu – 1692 – pochodzą stąd, że pierwsza strona owej gazetki, na której znajdował się tekst "dezyderaty", miała stopkę z informacją: "Stary kościół św. Pawła" i datą 1692 (w rzeczywistości to data powstania parafii i budowy pierwszego już nieistniejącego kościoła). Wskutek częstego kopiowania jedynie tej strony, informacja zaczęła być błędnie odczytywana."
Pomimo upływu lat tekst jest bardzo aktualny, inspiruje artystów, odgrywa ważną rolę w terapiach min. AA, bywa przyczynkiem do tworzenia serwisów kulturalnych.
Ale ja wolę odczytać to jako życzenia poprostu, życzenia na całe życie, od mnie dla moich dzieciaków...
Max mówi i ja to lubię.
Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.
Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa, masz prawo być tutaj i czy jest to dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.
Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)