Wczoraj pojechałem z Pierwszym na rowerową wycieczkę.
Pożyczyłem rower od żony, taki ze specjalnym fotelikiem.
Dobrze się złożyło, bo i Alcia wypróbowała swój nowy-stary rower, więc w trójeczkę zadebiutowaliśmy na jednośladach.
Pogoda doskonała, odrzańskie wały stworzone wręcz do aktywnego wypoczynku i towarzystwo najlepsze z możliwych. Ciekawe, że to samo towarzystwo w domowych pieleszach często jest najgorszym z możliwych :)
Odwiedziliśmy dwa place zabaw, które dla Pierwszego były atrakcyjnym urozmaiceniem, na codzień bowiem skazani jesteśmy na Wzgórze Słowiańskie, choć trzeba sprostować - Pierwszy nie narzeka, więc ta odmiana korzystna była tak w ogóle.
Kiedy oglądałem jego zabawę na różnych drabinkach i karuzelach byłem szczęśliwy i jednocześnie poczułem żal, że nie mogę tego uwiecznić na zdjęciach.
Po chwili dotarło do mnnie, że to w sumie dobrze, że nie mam aparatu ani kamery. Pewnie wtedy skupiałbym się na ujęciach, właściwym świetle, korygowałbym ustawienia, czyli faktycznie uciekłaby cała spontaniczna radość, taka pierwotna, nad którą nie zastanawiamy się skąd przychodzi i jak długo trwa. Cieszymy się chwilą i puszczamy ją wolno, bez egoizmu.
Ok. rejestrując obrazy możemy podzielić się nimi później, ba, możemy do nich wracać z sentymentem i starać się przypomnieć jak wtedy było dobrze.
Jednak to nie to samo, myślę, że lepiej zaplanować kolejną wspólną wycieczkę i zabrać na nią tych najbliższych, z którymi chcemy współodczuwać niezaplanowane emocje i nie nazywać ich, nie powstrzymywać, po prostu być.
O wszystkim, co w tym momencie jest dla mnie ważne i co chciałbym powiedzieć swoim dzieciom, a czego nie mówię, dlatego że ...
niedziela, 25 marca 2012
poniedziałek, 19 marca 2012
Nowa marka samochodu.
Pierwszy od dłuższego czasu, jak to chłopak, interesuje się samochodami.
Tak na poważnie.
Potrafi rozpoznać markę samochodu po charakterystycznym znaczku na masce, albo na tylniej klapie.
Wie jak wyglada fiat, chociaż często mówi, że to kwiat.
Mercedes - powtarza po mamusi - to bardzo drogi samochód.
Toyotę i Opla wskaże z powodzeniem na każdym parkingu.
Całkiem niedawno usłyszałem, że jest też FOLD LYBA.
Jest to, ni mniej ni więcej, suma dwóch znaków z dwóch światów wydawałoby się nie do pogodzenia.
Zbitkę tworzą znaczek forda i coraz częściej spotykany graficzny znak ryby(rozumiem, że chodzi o deklaracje przynależności do chrześcijaństwa).
Fajne jest to, że maluchy nie komplikują sobie życia i układają je tak jak widzą, bez podtekstów, poszukiwania drugiego dna, czytania między wierszami.
Prostolinijnie.
Chciałbym, żeby w taki sposób patrzył możliwie jak najdłużej.
Z drugiej strony, już komplikując i wnikając, zastanawiam się czy właściciel Folda Lyby postępuje na drodze zgodnie z zasadami jakie wynikają z naklejonego znaczka, bo przecież - noblesse oblige.
Tak na poważnie.
Potrafi rozpoznać markę samochodu po charakterystycznym znaczku na masce, albo na tylniej klapie.
Wie jak wyglada fiat, chociaż często mówi, że to kwiat.
Mercedes - powtarza po mamusi - to bardzo drogi samochód.
Toyotę i Opla wskaże z powodzeniem na każdym parkingu.
Całkiem niedawno usłyszałem, że jest też FOLD LYBA.
Jest to, ni mniej ni więcej, suma dwóch znaków z dwóch światów wydawałoby się nie do pogodzenia.
Zbitkę tworzą znaczek forda i coraz częściej spotykany graficzny znak ryby(rozumiem, że chodzi o deklaracje przynależności do chrześcijaństwa).
Fajne jest to, że maluchy nie komplikują sobie życia i układają je tak jak widzą, bez podtekstów, poszukiwania drugiego dna, czytania między wierszami.
Prostolinijnie.
Chciałbym, żeby w taki sposób patrzył możliwie jak najdłużej.
Z drugiej strony, już komplikując i wnikając, zastanawiam się czy właściciel Folda Lyby postępuje na drodze zgodnie z zasadami jakie wynikają z naklejonego znaczka, bo przecież - noblesse oblige.
piątek, 2 marca 2012
Kim jestem?
Przeczytałem ostatnio historyjkę o kulawym lisie, który nie mógł już polować i przynoszącym mu jedzenie tygrysie, który bezinteresownie opiekował się nim.
Obserwujący tę niecodzienną relację człowiek pomyślał, że choć jest pełnosprawny to jednak skorzysta z przykładu lisa i będzie w swoim życiu czekał na pomocną dłoń innych.
Na pewno znajdą się dobrzy, serdeczni ludzie, którzy zajmą się nim, nakarmią, zbudują słowem.
I kiedy tak czekał i marzł na dworze, cały przemoczony i co by nie mówić, powoli tracący nadzieję, usłyszał głos : Wstawaj, jesteś przecież tygrysem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)