czwartek, 29 listopada 2012

Inicjacja mężczyzny.

Problem rany w męskim sercu polega na tym, że czasem nie wiemy o niej, ale czesto jednak wiemy i nie chcemy się do niej przyznać. Najgorsze jest to, że w miejscu jej powstania wytworzyło się nasze fałszywe ja.

Fałszywe Ja - czyli ktoś, kim nie jesteśmy. Perfidnie wykorzystuje nasze talenty i utwierdzamy się w tym jacy jesteśmy, mamy nawet pewność, że idziemy właściwą drogą.
Do czasu.

Inicjacja następuje w momencie, kiedy nagle stajemy w obliczu sytuacji kryzysowej, mówimy świat się wali, chyba z sobą skończę, czasem winimy za to Boga. A to właśnie On usiłuje nam pomóc. Zadaje nam drugą ranę w miejscu tej starej, w której teraz panoszy się nasze fałszywe ja.

Zdarza się często, w tej niebezpiecznej dla nas sytuacji, że słyszymy takie podpowiedzi: - Bóg jest tobą rozczarowany, jest na ciebie zły, albo - No widzisz i gdzie teraz jest twój Bóg? Prawdziwy wróg zawsze będzie nas kusił, żebyśmy odbudowali i naprawili swoje fałszywe ja. Musimy z niego dobrowolnie zrezygnować albo czekać na interwencję.
Na jak długo zrezygnować? Na tyle, żeby ranę wydobyć na powierzchnię.

Utrata maski, nieprawdziwej osobowości, do której tak mocno przywarliśmy jest bolesna i może być odczuwana jako strata najlepszego przyjaciela, ten wewnętrzny kataklizm jest dopiero pierwszym etapem w poszukiwaniu swojego prawdziwego serca.
Drugim etapem jest - Odejście Od Kobiety.

poniedziałek, 26 listopada 2012



Kiedy patrzę na to zdjęcie, przypominam sobie o wędrującej lalce z soli, która przeszła tysiące kilometrów i dotarła do morza. Kiedy zobaczyła wielką ruszającą się masę, która była całkiem inna od wszystkiego co dotąd widziała, zafascynowała się tym widokiem.
Zapytała z ciekawością - Kim jesteś?
Morze odpowiedziało - Wejdź i zobacz.

Lalka weszła, a im bardziej brnęła w głąb tym bardziej rozpuszczała się.
Z ostatnim tchnieniem zawołała - Teraz wiem kim jestem.

Obraz nic nie sugeruje, nie budzi żadnych konkretnych wspomnień, wskazówek, ukrytych treści, bez drugiego dna, nic nie wyczytam pomiędzy wierszami.
Zatrzymał tylko esencję jakieś chwili, jakiegoś tu i teraz, w które chciałbym przeniknąć.


niedziela, 25 listopada 2012

Skąd bierze się męskość?

Strasznie mnie wzięło na Johna Eldredge'a.
W poprzednim poście ot tak, troche od niechcenia, zaznaczyłem fakt przeczytania książki pt. Dzikie serce.Tęsknoty męskiej duszy.
Po pierwszym przeczytaniu tzw. jednym tchem, zapewniłem siebie, że drugi raz przeczytam już ze zrozumieniem i tak, żeby coś zostało.

Dzisiaj o ranie w sercu i o męskości, skąd się bierze?
Rana zadana synowi jest zawsze przez ojca. To niewidoczne skaleczenie, o którym często zapominamy, determinuje nasze życie w przyszłości. Dodam, że rana jest zawsze w samym środku naszego serca, w samym jego centrum.
Co ciekawe, każdy facet ma taką ranę. Ja też.

Jak rana zostaje zadana?
Czasem zwykłym słowem, a czasem brakiem słów.
Jeśli nie masz w okresie szeroko rozumianego dojrzewania dobrego kontaktu ze swoim ojcem, albo, twój ojciec jest pracocholikiem, alkoholikiem lub wycofanym i zamkniętym w sobie biernym domownikiem to słowo może być tym raniącym narzędziem.

Przykład: ojciec ma ambicję, żeby syn został sportowcem,a on właśnie świetnie sprawdza sie w grze na pianinie, przy jednej ze sprzeczek usłyszy, że jest cienkim facetem klepiącym po klawiszach, zamiast być dominatorem, staje się zwykłą ciotą( przykład z ksiązki).

Kiedy brak rozmowy, a w głowie młodego chłopaka pojawiają się pytania - Czy jestem mężczyzną tato? bierność ojca narzuca odpowiedzi - Nie wiem, sam musisz się przekonać, ale chyba jeszcze nie, no ...

Jakie są skutki zranienia?
Przede wszystkim budowanie fałszywego ja, to znaczy, tworzenie z siebie osoby jaką się nie jest. Jeżeli nie mamy zdrowego wzorca, w tym przypadku ojca, z którym łączą nas silne więzy, produkujemy jakąś kukłę. Wpadamy w towarzystwo, gdzie imponują nam koledzy, stajemy się agresywni, idziemy tzw.własną drogą, bo jaka mamy iść, nie znamy innej.
Stajemy się perfekcjonistami, wymagającymi od siebie efektów, gotowi jesteśmy przeć do przodu po trupach w poczucie absolutnej niezależności i samowystarczalności. Jako małżonkowie zawsze mamy rację, ranimy tym samym kochaną, jak nam się wydaje osobę, ranimy dzieci i sytuacja - jak wirus, jak rak - rozwija się na żywej tkance następnego pokolenia.
Albo chcąc sprzeciwić się zachowaniu swojego ojca programujemy swoje życie, w którym jesteśmy mili i uczynni, troskliwi, mówiący przyciszonym głosem, ale że jest to tylko pozerstwo, zaczynamy nienawidzić siebie, za to że staliśmy sie popychadłem, brak nam asertywności.

To jak powinien zachować się ojciec, żeby nie zranić syna, jak wzbudzić i utwierdzić go w poczuciu męskości, w taki sposób, aby z chłopca powstał mężczyzna.
O męskiej inicjacji nastepnym razem.

poniedziałek, 19 listopada 2012

Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy.

Przeczytałem ostatnio świetną książkę autorstwa Johna Eldredge'a pt. Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy.

Problemem wielu facetów wg. autora jest rana w sercu. Często nie zdajemy sobie sprawy, kiedy ona została zadana. Skutki są odczuwalne przez całe nasze życie, jeśli nie dotrzemy do korzenia problemu.
Reagujemy najczęściej na dwa sposoby, albo jesteśmy gwałtownikami, przemy na przód, albo jesteśmy wycofani i zamykamy się w sobie.
Jasne, że czasem jest mix tych dwóch postaw.

Co zatem zrobić żeby uzdrowić ranę?
Trzeba w nią wejść i odkryć swoją prawdziwą chwałę.
Chwała jest potrzebna, żeby walczyć z wrogiem, musimy stoczyć z nim bitwę i nie dać się zastraszyć. Potem uratować Piękną i Przeżyć Przygodę.

To tak w telegraficznym skrócie, pozostał jeszcze jeden z wielu cytatów, dedykuję go mojemu synowi, może kiedyś przeczyta:)

Miejsce, do którego powołuje Cię Bóg, jest tam, gdzie spotyka się twoja największa radość i największy głód całego świata - Frederick Buechner.

piątek, 9 listopada 2012

Moja Toskania

Na początku informuję i donoszę, że we Włoszech nigdy nie byłem.

Nie oglądałem filmu pt. " Pod słońcem Toskanii" z Diane Lane, to nadrobię:)
Dopiero dzisiaj dowiedziałem się, że stolicą Toskanii jest Florencja.
Przez myśl by mi nie przeszło, że Toskania była kiedyś częścią Francji.

Ale kiedy zobaczyłem w nadbałtyckim Sarbinowie poniższy horyzont od razu wiedziałem, że to jest Toskania, nie potrafię tego wytłumaczyć i niech tak zostanie.












czwartek, 8 listopada 2012

Słodycze na zielono

Od momentu, w którym ograniczyliśmy Adasiowi słodycze, młody dzieli dni na te ze słodyczami i bez słodyczy. Co ciekawe, wszystkie dni są dla niego ważne, bo wtedy kiedy nie je nic słodkiego - nie może sie doczekać, kiedy będzie mógł zjeść batonik, albo czekoladę, a kiedy już jest ten słodziakowy dzień to prawdziwe święto.

Dni słodziakowe w kalendarzu zaznaczone są na zielono.

Niby nic, a daje poważnie do myślenia.