poniedziałek, 19 marca 2012

Nowa marka samochodu.

Pierwszy od dłuższego czasu, jak to chłopak, interesuje się samochodami.
Tak na poważnie.
Potrafi rozpoznać markę samochodu po charakterystycznym znaczku na masce, albo na tylniej klapie.
Wie jak wyglada fiat, chociaż często mówi, że to kwiat.
Mercedes - powtarza po mamusi - to bardzo drogi samochód.
Toyotę i Opla wskaże z powodzeniem na każdym parkingu.

Całkiem niedawno usłyszałem, że jest też FOLD LYBA.
Jest to, ni mniej ni więcej, suma dwóch znaków z dwóch światów wydawałoby się nie do pogodzenia.
Zbitkę tworzą znaczek forda i coraz częściej spotykany graficzny znak ryby(rozumiem, że chodzi o deklaracje przynależności do chrześcijaństwa).
Fajne jest to, że maluchy nie komplikują sobie życia i układają je tak jak widzą, bez podtekstów, poszukiwania drugiego dna, czytania między wierszami.
Prostolinijnie.
Chciałbym, żeby w taki sposób patrzył możliwie jak najdłużej.

Z drugiej strony, już komplikując i wnikając, zastanawiam się czy właściciel Folda Lyby postępuje na drodze zgodnie z zasadami jakie wynikają z naklejonego znaczka, bo przecież - noblesse oblige.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz