Z cyklu fundamentalne pytania.
A czego Ty szukasz w życiu?
Tak, kochany Adamie, takie pytanie kiedyś się pojawi wśród wielu innych.
Myślę, że na różnych etapach życia, odpowiedź może być inna. To zrozumiałe. Każda odpowiedź będzie ważna.
Dzisiaj usłyszałem po raz kolejny, czego szukamy, czego chcemy.
Usłyszałem ją od ks. Nikosa Skurasa, pół Greka, pół Polaka, charyzmatycznego rekolekcjonisty, który w niesłychanie ekspresyjny sposób przekazuje biblijne treści, tłumaczy ich sens i co ważne dociera z tym przekazem do słuchaczy. A odbiorcami bynajmniej nie są tylko tzw. praktykujący katolicy, to często ludzie mający incydentalne kontakty z Kościołem.
Piszę, że po raz kolejny usłyszałem odpowiedź na tytułowe pytanie, bo wcześniej słyszałem ją od ojca Adama Szustaka, od ojca Pelanowskiego, od Johna Eldridge'a i wielu innych, którzy potrafili po uzyskaniu odpowiedzi zmienić swoje życie.
Zastanowiło mnie dlaczego trafiam na takie postacie podczas surfowania po necie i dzisiaj dotarło do mnie, że jednym z powodów jest odpowiedź na moje, dręczące pytanie. Ludzie, których spotykam pośrednio i bezpośrednio udzielają mnóstwo ciekawych odpowiedzi, pewnie nie mniej ważnych, ale dzisiaj wybrzmiało to co usłyszałem wyraźniej, to co spowodowało, że piszę o tym.
Każdy z nas szuka spotkania z miłością Boga, szuka Jezusa Chrystusa.
(tak jak napisałem powyższe zdanie, tak zacząłem je kasować, o czym to świadczy? że zabrzmiało to fałszywie, że zbyt arbitralnie, że w końcu nie w pełni wierzę w to co piszę, bo mam mnóstwo wątpliwości? Tak, tak, tak. Po stokroć tak.)
Pomimo wszystkich - ale - , pomimo argumentów, nie pozostawiam sobie pola do dyskusji, drogi Adamie. Dzisiaj tak myślę.
Przeglądając wcześniejsze wpisy, odnajduję tam tę właśnie treść, że szukam spotkania z Jezusem Chrystusem.
Nie z bozią, bozinką, przy paciorku, nie z Jezuskiem, słodkim niemowlaczkiem z obrazka.
Szukam Chrystusa, wojownika, twardziela, który nigdy nie odpuszcza, nie zdradzi, nie zawaha się, powie prawdę prosto z mostu.
A jednocześnie zaakceptuje moją odchłań, czarną dziurę, którą noszę, pustkę, którą próbuję wypełnić.
Szukam Jezusa, który przerzuci kładkę swojego Miłosierdzia przez ten dystans, który codziennie skrupulatnie powiększam, świadomie oddalając się od Niego.
Szukam Boga, który jest tak blisko mnie, że chyba bliżej się nie da. Zmartwychwstałego, od którego dostałem wszystko za nic.
Ks. Nikos Skuras wykrzyczał, że Bóg mnie kocha takiego jakim jestem, z moimi słabościami, z wewnętrznym bałaganem, właśnie takiego mnie chce, chorego, śmierdzącego świniami ...
Jestem wzrokowcem jak większość facetów więc lepiej jest dla mnie przeczytać to co usłyszałem wcześniej, kropka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz