Często powraca taka myśl, która nie daje mi spokoju, albo inaczej, skłania mnie raczej do poszukiwań.
Zastanawiam się nad tym co jest tu i teraz. Co robię, dlaczego to robię, czy to co robię jest zgodne ze mną, najprościej sprawę ujmując. Na co mam wpływ, co wynika z mojej determinacji, a co jest efektem lenistwa.
Co zawdzięczam łasce, a co zdobyłem dzięki bezczelności. Pytania bez znaków zapytania.
Szukam ...
A kiedy szukam to znajduję. Znalazłem żonę, pracę, całkiem niedawno medytację, którą już zdążyłem gdzieś zapodziać.
Odnalazłem różaniec, potem teksty Johna Eldridge'a, teraz spotkałem niby przypadkiem rekolekcje i kazania dominikanina Adama Szustaka.
Kiedyś znalazłem przyjaźń, obecnie okazuje się, że nie sprostałem wymaganiom tego odkrycia.
Wydaje się, że Największego Przyjaciela jeszcze nie odkryłem, choć wierzę, że jest tuż obok i od zawsze.
Idę ścieżką i nie widzę co jest na horyzoncie, światło oświetla tylko kolejny krok, tak jest dobrze.
Chcę dokopać się głębiej i czytam Eldridge'a i słucham Szustaka.
Konferencja poniżej do Ewangelii Św. Jana 5, 1-18.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz