Ewangelia Św. Łukasza 6, 43-49 przedstawia znane od dawna słowa Jezusa dotyczące budowania domu. Dobrze wiemy, że budowla, która jest postawiona na piasku ulegnie zniszczeniu kiedy przyjdzie kataklizm, natomiast budynek z solidnym fundamentem przetrzyma każda nawałnicę.
Jezus daje dwie wskazówki jak to zrobić po pierwsze trzeba wkopać się głęboko, a potem fundament położyć na skale, do której się dokopałem. Dopiero wtedy możemy czuć się bezpiecznie. Taka konstrukcja oznacza, że przychodzimy do Pana, słuchamy jego słów i jednocześnie wypełniamy je zgodnie z Jego wolą. Prosta instrukcja i wydaje się możliwa do wykonania. A co wtedy kiedy nie mogę dokopać się do skały? Albo jeśli w trakcie kopania naruszam istniejące w najbliższej okolicy konstrukcje.
Po drugiej stronie ulicy, na której mieszkam inwestor wykupił działkę i postanowił postawić nowy budynek mieszkalny. Prace oczywiście rozpoczęto od przygotowania wykopów pod fundamenty. Żeby zabezpieczyć ściany wykopu przed ewentualnym osuwanie się zaczęto wbijać z ziemię stalowe profile typu Larsen. Wibracje, które powstawały przy tej okazji spowodowały, że na elewacji starej kamienicy, znajdującej się tuż obok, pojawiły się widoczne pęknięcia.
Obecnie prace zostały wstrzymane. Nie wiem na jak długo, być może potrzebne są dodatkowe ekspertyzy, pozwolenia, a może ryzyko budowy nowego domu jest zbyt duże, bo naraża na niebezpieczeństwo ludzi mieszkających w sąsiadującym budynku. Przykład wstrzymanej budowy oddaje mój obecny, wewnętrzny stan, zwłaszcza kiedy staję w obliczu słów Jezusa z wspominanej Ewangelii. Okazuje się, że kiedy zaczynam kopać fundament, szukając skały na której powinienem się oprzeć, czuję obawę i szukam odpowiedzi na pytanie: A co będzie z tym wszystkim co zbudowałem do tej pory? Czy przypadkiem nie ulegnie zniszczeniu? Poza tym jak będą się czuć ludzie, którzy są obok mnie, ludzie za których czuję się przecież odpowiedzialny.
Przypowieść o solidnych fundamentach jest zwieńczeniem Kazania na Górze, które zawsze było olbrzymim wyzwaniem dla słuchacza, nie inaczej jest w dzisiejszych czasach. Dzisiejsze codzienne lęki i obawy przed przyszłością związane ze zmieniająca się wokół nas sytuacją wydają się być uzasadnione. Potęgujące się zapotrzebowanie na kontrolowaną, komfortową, bezpieczną przyszłość i święty spokój powoduje, że rozleniwiam się i przestaję kopać.
Czy zamiary Boga są dla nas logiczne i zrozumiałe? Ciekawy jestem swojej reakcji gdyby Bóg konsultował ze mną swój pomysł, dotyczący mordercy uczniów Chrystusa, dotyczący Pawła, jako narzędzia do tworzenia Kościoła Jezusowego. Co powiedziałbym Bogu, gdybym usłyszał, że najlepszym kandydatem na pierwszego papieża jest zdrajca Piotr.
Wstrzymane prace budowlane rozpoczęto po przerwie i powoli posuwają się naprzód, rozumiem, że ludziom mieszkającym w sąsiedniej, przylegającej kamienicy nic nie zagraża. I ja po chwili lenistwa biorę się do roboty...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz