czwartek, 9 grudnia 2010

Pierwsze wrażenie

Ciekawie rozwija sie wątek rozmów z moim przyjacielem. Otóż ostatnio zaopiniował książkę, którą bardzo gorąco i konsekwentnie polecałem mu, żeby przeczytał. Po przebrnięciu pierwszych 60 stron nie mógł się powstrzymać i zadzwonił do mnie niesłychanie rozczarowany i zdegustowany, no i z intelektualnej uczty, którą miał się raczyć wyszedł zakalec na imieninach u nielubianej cioci. Książka, którą oboje czytaliśmy zawiera proste treści okraszone duża ilością entuzjazmu, optymizmu i wiary, że każdy jest zwycięzcą, tylko musi rozpocząć grę i stosując się do jej zasad, dzień po dniu stawać się lepszym. Prawie do konwulsji doprowadzał go mentorsko- moralizatorski ton autora i nienaturalne samozadowolenie ze wszystkiego co robi, oraz rzecz jasna sama treść, merytorycznie, jak powiedział, trzecia liga. Kiedy ja czytałem rzucały mi się w oczy  autentyczne historie ludzi, którym wiodło sie raczej miernie i na skutek jakiegoś wydarzenia ich los odmieniał się, zaczynali inaczej spogladać na świat. Zmiana to zawsze jest oczywiście jakiś proces, ale mnie interesuje ten najważniejszy moment, punkt zwrotny. Nie w tym rzecz kto ma rację w tej ocenie, ale jak patrzymy na otoczenie i jakie są nasze oczekiwania.
 I w tym miejscu przypomina mi się historia o grupie medytujących mnichów, których do szału doprowadzał pewien kot hałasujący w sali medytacyjnej. Przywiązali go więc sznurkiem do nogi od stołu i dopiero wtedy mogli bez przeszkód medytować. Biedne przywiązane zwierzę towarzyszyło im w medytacji przez długie lata, aż pewnego razu, na kolejnym spotkaniu przeor klasztoru zauważył niepokój i poruszenie wśród współbraci, zaciekawiony pyta - Dlaczego nie przygotowujecie się do medytacji, co się dzieje?
- Jak to co - odpowiedzieli - nie możemy się modlić,  brakuje przecież kota.
Faktycznie kota nie było.
Potrzebujemy barwnego, atrakcyjnego opakowania, żeby konsumować produkt, nikogo nie fascynuje przecież paleta szarości. Zaskakujących odkryć możemy dokonać, pozbywając się ekskluzywnej otoczki, lub pomijając pierwsze wrażenie spróbować dotrzeć nieco dalej.
W takim szaroburym klimacie jest forma przekazu zespołu RAZ, DWA, TRZY, która magicznie przyciąga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz