sobota, 16 października 2010

Bardzo dobrze, bardzo dobrze.

Paradoksalnie wcale bardzo dobrze nie jest. Adaś jest mocno przeziębiony. Patrze jak walczy z katarem. Z trudem oddycha przez buzię, a w nocy to już w ogóle jest problem. Naturalnie taki maluszek oddycha przez nos, pomimo różnych środków zaradczych musi walczyć i my jako rodzina też musimy się z tym zmierzyć. Niby odpowiedzialni, ale już oczami wyobraźni widzimy jak jesienne przeziębienie zamienia się w anginę z wysoką temperaturą, zapalenie ucha i kto wie co jeszcze. Wiem, wiem katar ma to do siebie, że przechodzi. Myślę raczej, że zamiast martwić się przeziębieniem powinienem je zaakceptować. Przyjąć to. Zacząć od małej rzeczy, wierząc, że w obliczu rzeczy dużej postaram się zachować odpowiedzialnie, w moim rozumieniu, bez buntu, ze świadomością, że zrobiłem co mogłem.
Czytałem ostatnio historyjkę o pewnym medytującym mędrcu. W opinii całej wioski, w której mieszkał był mężem prawym, bogobojnym, autorytetem moralnym. Pewnego razu okazało się, że jedna z młodych dziewczyn, mieszkanek owej wsi, zaszła w ciążę. Kłopotliwa sytuacja dla niepełnoletniej wieśniaczki i dla jej rodziny. Jako ojca nienarodzonego jeszcze dziecka wskazała właśnie uduchowionego, bez skazy człowieka. W jednej chwili mit świętości pękł jak bańka mydlana. Specjalnie wydelegowana grupa starszyzny wioskowej przepędziła dwulicowca z ostrzeżeniem, że jak wróci to źle się to dla niego skończy. Bardzo dobrze, bardzo dobrze - odpowiedział niemal zlinczowany mędrzec. Zamieszkał w lesie, w szałasie, na marginesie. Po narodzeniu dziecka nieodpowiedzialna dziewczyna nie wytrzymała obciążenia popełnionym kłamstwem i wyznała prawdę, że ojcem dziecka jest jej rówieśnik z sąsiedniej wsi. Tym razem w kłopocie była rada wioski, która przegnała na cztery wiatry niewinnego człowieka. Z ciężkim sercem, skruchą i przeprosinami odnaleźli starca w leśnej głuszy. Medytujący mędrzec odpowiedział absolutnie pogodzony z sytuacją - Bardzo dobrze, bardzo dobrze. Takiej właśnie akceptacji na wszystko co dzieje się wokół, z pogodą ducha życzę nam, a także sobie w zmaganiach z katarem Pierwszego.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz