wtorek, 26 października 2010

Timing

Kiedy przypomniałem sobie historię Dereka Redmonda i jego wyjątkowy bieg w półfinale IO w Barcelonie w 1992 roku zrozumiałem jak wiele nam umyka, rozmywa się gdzieś poza nami. Na szczęście są fundamenty, takie konstrukcje dużo wytrzymalsze niż mięśnie uda najlepszego choćby lekkoatlety. Myślę, że jednym z taki elementów jest obecność, bycie po prostu. Ojciec Dereka był tam gdzie powinien. W odpowiednim czasie i miejscu, dał dobry przykład.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz