Teraz, lubię teraz.
Za to, że po prostu jest.
Może to objaw późnego dojrzewania, żeby nie powiedzieć opóźnionego. Kiedy byłem młodszy chciałem być dorosły, potem kiedy musiałem szybko dorosnąć wcale nie byłem zachwycony. Wspominałem przeszłość z zazdrością i twierdziłem ,że już nigdy nie będzie tak jak było kiedyś.
Jak pamiętam to zawsze byłem rozdarty między przeszłością, a przyszłością. Nawet nie zastanawiałem się nad wartością obecności tu i teraz. Ok. pewnie były takie momenty, w których krzyczałem - chwilo trwaj !!! Tak pamiętam kilka...
Zmieniło się. Akceptuję to z całym dobrodziejstwem inwentarza.
Z wiarą przyjmuję słowa Jezusa zawarte w Ewangelii św. Mateusza :
- Nie martwcie się zatem o jutro, bo jutro samo zatroszczy się o siebie. Starczy dniowi jego własnej biedy.
Lubię patrzeć jak nasze dzieci śpią.
Natka nie daje mi tej szansy, bo oczywiście ma jeszcze coś bardzo ważnego do zrobienia:)a północ tuż, tuż. Zaśpiewałbym jej kołysankę, ale może niech zrobi to Dżem, chłopaki są w lepszej formie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz