środa, 2 lutego 2011

Towary pierwszej potrzeby

Słówko o wytrwałości, czyli o deficytowym towarze.
Przeczytałem kilka dni temu wywiad z psychologiem społecznym, który bardzo trafnie i obrazowo przedstawił proces kształtowania się ludzkich cech charakteru. Przytacza scenę z placu zabaw, na który przychodzą rodzice ze swoimi pociechami, była tam także pewna Amerykanka ze swoim synkiem, który właśnie wdrapał się na jeden z przyrządów i nie mógł zejść, rozpłakał się z tego powodu strasznie. Mama najspokojniej w świecie powiedziała mu, że jeżeli potrafił tam wejść to i będzie umiał stamtąd zejść i na pewno nie jest to powód do płaczu.
Tak sobie myślę co ja zrobiłbym, gdyby Adaś zawędrował zbyt wysoko.
Pierwsza reakcja to postawa ojca-ratownika, niestety...
Jeżeli tak rozpoczynam kształtowanie charakteru Pierwszego, to nie powinienem być zaskoczony, kiedy później będzie miał problemy z pokonywaniem najprostszych przeszkód. To oczywiście duże uproszczenie i gigantyczny przeskok z piaskownicy do codziennych trudności, ale nie ma skutku bez przyczyny.

A jak o samodzielności i wytrwałości mowa, to już całkiem niedaleko do motywacji, całe tomy napisano już na jej temat, a mi właśnie przypomniała się niezła historyjka, która przekonuje, że ograniczenia tworzymy sobie sami.
Doświadczony pracownik fabryki pracował na drugą zmianę. Rozpoczynał pracę o 16.00 a kończył o północy. Zawsze po pracy wracał do domu. Którejś nocy postanowił, że skróci sobie drogę i pójdzie na skróty przez cmentarz. Piękna noc, gwiazdy, rogalik księżyca... Pomimo początkowych obaw, przekonał się do nowej drogi powrotnej, zwłaszcza, że mógł szybciej położyć się spać. Pewnego razu przyzwyczajenie uśpiło jego czujność, nie zauważył, że na alejce pomiędzy pomnikami, ktoś wykopał dół. Nocny wędrowiec niestety wylądował na jego dnie. Trochę się poobijał, chciał wdrapać się po pionowych ścianach wykopu i wyjść, ale po chwili realnie ocenił sytuację i stwierdził, że to niemożliwe, postanowił przeczekać do rana.
Okazało się, że skrót przez cmentarz był uczęszczany nie tylko przez pracownika fabryki, wracał tamtędy również pijany jegomość z pobliskiej knajpy, który z impetem, prawie bezwładnie uderzył o dno wykopu. Otrzepał się jednak i zaczął wściekle piąć się do góry, bardzo chaotycznie, bez efektu. Wtedy ktoś dotknął jego ramienia i powiedział - Przyjacielu nie można się stąd wydostać, już próbowałem. Pijak wytrzeźwiał i w jednej chwili znalazł się na górze. Oto jakie rzeczy może zdziałać prawdziwa motywacja :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz