Ciekawy jestem ile razy w tym miesiącu słyszałem - Listopad to jest mój ulubiony miesiąc, nareszcie mogę cieszyć się z jesiennego listopada. Do dzisiaj ani razu, same narzekania, że pogoda do niczego, że pada, poza tym dzień krótszy i długie spacery odpadają i co tam jeszcze, lista pretensji z pewnością bedzie długa. Dodam do niej, że plac zabaw w Parku Szczytnickim, ten z dużą zjeżdzalnią, w znacznej części został rozmontowany i zasypany liśćmi, smutny widok, refleksyjny rzekłbym, zwłaszcza jak przypomnę sobie letnie zabawy z Pierwszym w upale, a na rdzewiejącej dzisiaj zjeżdzani nie można było zjechać, taka była gorąca. Z tych sielankowych wspomnień obudziła mnie odpowiedz pani sprzatającej w naszej klatce, która na stwierdzenie - Ale mamy pogodę, co? , całkiem przytomnie, bez pretensji powiedziała - Tak, chociaż listopad wcale nie był zły, dużo zaoszczędziłam na węglu.
Proste sprawy, o których zdarza mi się tu napisać, są chyba najważniejsze. Przeszłość pozostaje mglistym wspomnieniem, na przyszłość nie mamy żadnego wpływu, pozostaje cieszyć się chwilą obecną, którą szczerze mówiąc chciałbym zatrzymać, bez względu na porę roku.
Wydaje się, że Chris ma nieco inne zdanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz