Zastanowiłem się chwilę nad jutrzejszymi lokalnymi wyborami i od razu poczułem ulgę, przecież nie idę głosować. Po niedługim czasie dotarł jednak do mnie głos, co odpowiesz synowi, który pewnie kiedyś w podobnej sytuacji zapyta - Tato, dlaczego nie głosujesz? I co mu powiem, że świat jest zły, a mój głos i tak niczego nie zmieni, że obietnice uśmiechniętych polityków to zwykła kiełbasa wyborcza, że będzie jak było, że ci co są przy korycie to, zresztą synu dowiesz się sam, itd. itp.
Powinienem powiedzieć mu raczej - Synu, świadomie głosuję bo wierzę, że mój głos ma znaczenie.
I na potwierdzenie powyższego stwierdzenia niby od niechcenia dorzucić:
- w 1776 roku jeden głos zadecydował o tym, że w Ameryce mówi się po angielsku, a nie po niemiecku,
- w 1875 roku jeden głos zadecydował o tym, że Francja z monarchii zamieniła się w republikę,
- w 1923 roku, na nieszczęście świata, jeden głos zapewnił Adolfowi Hitlerowi przywództwo nad NSDAP,
- w 1989 roku Zgromadzenie Narodowe jednym głosem wybrało gen.Jaruzelskiego na prezydenta,
- w 2008 roku jeden głos zadecydował o wyborze Grzegorza Laty na prezesa PZPN
Ok. Tak dam dobry przykład, choćby dlatego, żeby w przyszłości wiarygodnie zabrzmiało zdanie " Adam, nie jesteś pojedynczym, nic nie znaczącym człowiekiem - jesteś bardzo ważnym człowiekiem, który ma w życiu bardzo ważny cel do osiągnięcia." Bez ściemy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz